tempdrop
Artykuły,  Naturalne Planowanie Rodziny,  NPR

Naturalne Planowanie Rodziny – jakie to proste! Historia Angeliki

Cześć kochane Kobiety! Bardzo się cieszę z możliwości wypowiedzi tutaj u Basi na jeden z ważniejszych tematów w małżeństwie. Nazywam się Angelika Kuna i tworzę bloga kunaonline.pl. Od 8 lat z powodzeniem stosujemy NPR i bardzo polecamy tę drogę każdemu.

Zalety NPR

Naturalne Planowanie Rodziny sprowadzamy do najprostszych obserwacji cyklu miesiączkowego, które zamykają się w trzech punktach:

Nie jest to ani trudne, ani jakoś wymagające. Korzyści ze stosowania Naturalnego Planowania Rodziny jest za to mnóstwo. Dla nas oznacza to brak oddziaływania na nasze ciała. Nie obciążam swojego organizmu tabletkami antykoncepcyjnymi, które szkodzą mocno jak mało co (o tym się wiele nie mówi, bo to ogromny biznes wart zapewne miliardy dolarów).

Metody Naturalnego Planowania Rodziny nie powodują żadnych skutków ubocznych, bo wszystko odbywa się w harmonii z moim (kobiecym) głównie organizmem. Oprócz tego nie generujemy (bezpodstawnych) kosztów i co najważniejsze umacniamy naszą więź małżeńską. Poznajemy siebie. Zauważamy co się zmienia w trakcie cyklu miesiączkowego i co to oznacza. Osobiście nie stresuje się bliskością małżeńską, bo oboje jesteśmy zaangażowani w to, co i jak robimy.

Jak było? Koszmarnie!

Zaraz po ślubie nie było nam tak prosto znaleźć wspólny język w tym temacie. Tworzyliśmy wspólnie karty obserwacji cyklu w arkuszu Excel i drukowaliśmy. Miałam za zadanie regularnie na nich notować wszelkie informacje dotyczące objawów podczas cyklu miesiączkowego. Zdarzało mi się kreślić, czy nie wyraźnie pisać. To był koszmar dla mojego męża, analizować dane z tych moich hieroglifów! Przez chwilę korzystaliśmy również z Excela w komputerze. No ale tu trzeba było pilnować, żeby wpisać wartości a ja nie zawsze umiem być sumienna.

Odkrycie

Wreszcie odkryliśmy aplikację na telefon dedykowaną Naturalnemu Planowaniu Rodziny. Wypróbowaliśmy kilka i wybraliśmy odpowiednią dla nas – OvuView.

Aplikacja po wpisaniu odpowiednich danych sama analizuje i prognozuje dni płodne, niepłodne, czy samo rozpoczęcie cyklu. Korzysta przy tym z kilkunastu (bardziej i mniej) znanych metod rozpoznawania płodności. Potwierdza ona tylko nasze wnioski. Mamy już sporą wiedzę w temacie NPR, toteż nie sugerujemy się tylko nią ale przede wszystkim myślimy. A to ma być jedynie dodatkowe narzędzie wspomagające.

Suma sumarum nie mogę się nadziwić jak technika poszła do przodu! Telefon przecież mam przez większość czasu przy sobie. Teraz wpisanie informacji zajmuje mi kilka sekund. (Wow!) Przy rodzaju śluzu jest podanych kilka opcji, co dodatkowo ułatwia właściwe nazwanie objawu. Można dopisać swoje notatki odnośnie objawów właściwych tylko dla danej kobiety. Przemek po zainstalowaniu u siebie OvuView też widzi wszystkie informacje ode mnie – nigdy nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic.

Temperatura

Odkąd pamiętam miałam trudności z regularnym mierzeniem temperatury o poranku. Szczególnie problemowe okazywało się to w weekend, kiedy miałam ochotę się wyspać, albo może raczej odespać. Teraz kiedy jest troje dzieci – bywa jeszcze trudniej. Nie zliczę tego ile razy moja córka uciekała z termometrem (elektronicznym).

Pomiar wtedy już w ogóle nie ma sensu.  Ciśnienie wzrasta na 360, kiedy próbujesz złapać Twoje uciekające Dziecię ze sprzętem… plus nie jesteś już dawno w pozycji leżącej i pozamiatane. Szukaliśmy alternatywy – co można zrobić, aby ten dodatkowy (jeden z kluczowych) objaw móc uzyskiwać stale?

W pewnym momencie natrafiliśmy w wyszukiwarce na termometr owulacyjny Tempdrop, który podczas snu mierzy temperaturę ciała, bez konieczności budzenia. Odłożyliśmy jednak w czasie zakup tego wynalazku.

Mamy to!

Szanowny Małżonek kupił mi (nam) to urządzonko i to na rocznicę ślubu! Musiał przy tym zrobić niezłą ekwilibrystykę domową, bo u nas wspólne konto i maile są ogólnodostępne. Słowem wszystko jawne i otwarte. Toteż zaangażował osobę z zewnątrz do przeprowadzenia tajnej operacji pt.: „Zakup Tempdrop”. I po ponad dwóch latach użytkowania mam takie podsumowanie.

Co to jest Tempdrop?

Tempdrop to termometr owulacyjny w formie opaski na rękę. Mierzy spoczynkową temperaturę ciała za pomocą czujnika, który styka się ze skórą. Wystarczy założyć na ramię opaskę („dzióbkiem” do góry) i nacisnąć przycisk, aby zaświeciła się zielona dioda. Od tego momentu czujnik temperatury, który styka się ze skórą zaczyna działać na podstawie wewnętrznie zaimplementowanych algorytmów. Opaska jest delikatna i miła w dotyku co powoduje, że TD zupełnie nie przeszkadza podczas spania. Mało tego, jest tak zaprojektowana, aby nie uciskać i trzymać się w jednym miejscu. Temperaturę ściąga się za pomocą Bluetooth do aplikacji Tempdrop w telefonie z systemem Android lub IOS. Wystarczy włączyć Bluetooth w telefonie a w urządzeniu przytrzymać przycisk, aby dioda zamrugała na zielono. Można to robić rano lub o dowolnej porze dnia. Zaleca się jednak maksymalnie co 2 dni. Następnie urządzenie samo przerzuca temperaturę do aplikacji.

Jakie mamy korzyści z używania Tempdrop?

  • brak konieczności budzenia się o stałej porze, 
  • brak konieczności mierzenia temperatury, bo Tempdrop robi to sam, 
  • nieodczuwalna opaska, podczas snu, 
  • współpracuje z OviuView i innymi aplikacjami do obserwacji cyklu,
  • wprowadza ład i porządek (zawsze pełne wykresy temperatur), 
  • pomiar nie jest zależny od różnych godzin wstawania,
  • pomiar nie jest zależny od nocnego wstawania np. do dzieci,
  • możliwość “ściągnięcia” pomiaru w wolnej chwili dnia, 
  • temperatura i wszystkie obserwacje dotyczące cyklu lądują w telefonie, który staje się podręcznym i dostępnym w każdej chwili “monitorem” cyklu, 
  • jest mały i poręczny, więc można go schować do każdej torebki, 
  • nie trzeba go ładować,
  • nie ingeruje w organizm,
  • ma polską gwarancję na 2 lata.

Jakie są wady Tempdrop według mnie?

Główną wadą tego produktu jest jego cena zakupu. W chwili obecnej nie jest dostępny dla przeciętnego Kowalskiego. Jednak patrząc na wymierne korzyści należy jego zakup rozumieć w kategoriach inwestycji. Bywają kobiety, które narzekają na formę wciskania przycisku albo zbyt cienką obudowę, która może pęknąć. 

Według mnie Tempdrop będzie najlepszą opcją dla:

  • Mam karmiących piersią,
  • Mam wstających w nocy do dzieci,
  • budzących się w nocy,
  • pracujących na różne zmiany,
  • mających problem z systematycznością mierzenia temperatury.

Nam, jako małżeństwu wniósł zdecydowanie lepszą jakość życia w sprawy łóżkowe. Wszyscy lubimy nowe sprzęty kuchenne i inne domowe gadżety, które ułatwiają życie. Czemu by nie zainwestować w coś, co przyniesie spokój psychiczny w sypialni i zdecydowanie uprości obserwacje w NPR? 

Tempdrop możesz kupić >>tutaj<< a z kodem kuna20 dostaniesz 20zł zniżki na zakup.


Dziękuję bardzo Angelice za tę historię i sama dodam coś od siebie.

Przede wszystkim – zanim zainwestujesz w drogi sprzęt – sprawdź to co najprostsze i najtańsze. Dopiero później idź “w górę”. Kiedy uczysz się obserwacji, wyposaż się najpierw w najprostszy termometr lekarski (ewentualnie elektroniczny) i na nim bazuj. Producenci Tempdropa wskazują na to, że w początkowym czasie, kiedy urządzenie uczy się ciała użytkowniczki, ważne jest by porównywać uzyskane pomiary z poprzednimi kartami obserwacji. To ważne, bo dzięki temu możemy sprawdzić, czy nasze wykresy wyglądają tak, jak powinny i czy termometr dobrze działa.

Tempdrop to opcja zwłaszcza dla mam

Którym nie odpowiadają termometry dopochwowe, które przetestowały już inne rozwiązania i po prostu mają już dość. Chcą się przede wszystkim wyspać, ale też mieć kompletną kartę obserwacji. Będzie to bezpieczna opcja przede wszystkim dla kobiet, które znają same siebie, mają więcej doświadczenia.

Ten termometr ma wielu przeciwników, ale i wiele zadowolonych użytkowniczek. Czy będzie odpowiedni dla Ciebie? Nie wiem. Ja raczej nie będę z niego korzystać, o ile nie będzie to konieczne. Najchętniej cały czas używałabym jednego termometru cieczowego. Czy jestem przeciwniczką? Nie. Mam do niego tyle samo “ale”, co do termometrów elektronicznych. Jednak uważam, że temperatura to nie jedyny sygnał płodności (mamy ich przecież całe mnóstwo!) i że kobieta, która decyduje się na takie ułatwienie, powinna być bardziej wyczulona na objawy płodności śluzu, szyjki czy inne. Błąd użytkownika może zdarzyć się zawsze, bo jesteśmy tylko ludźmi. A błąd maszyny zwykle łatwo wychwycić, o ile dobrze się zna swój organizm. I to Ci stanowczo polecam 😉

W tym celu możesz skorzystać z mojego kursu online Naturalnego Planowania Rodziny:


Pobierz za darmo dodatkowe materiały!

Widzisz zakładkę “Cyfrowa Bibioteczka JZK” w menu? To właśnie dodatkowe materiały stworzone przeze mnie specjalnie dla Ciebie 🙂 Zapisz się do newslettera i korzystaj z profesjonalnej wiedzy za darmo!

jak zrozumieć kobietę

Familiolog, pedagog rodziny i przede wszystkim dyplomowany nauczyciel metody Rotzera (Naturalnego Planowania Rodziny). Prywatnie pasjonatka Excela, obserwacji własnego organizmu i świata ludzi (w tym tych najmłodszych).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CAPTCHA ImageChange Image